Jesteśmy dla Was od 19 lat
Sylwia „Córka Rybaka”
Sylwia, rzeczona Córka Rybaka – założycielka, serce i silnik tej całej machiny. Pracowita jak mróweczka po espresso, wszędzie jej pełno, a jak nie gotuje, to wymyśla coś pysznego. To ona wszystko ogarnia, dopina na ostatni guzik i jeszcze zdąży zapytać, czy wszystko smakuje.
Mama Jasia, kobieta z duszą rybaka i ręką jak złoto – to ona gotuje nasz słynny żurek z jajem i kiełbasą, zupę rybną jak znad jeziora, no i borowikowy sos, o którym śnią grzybiarze! Niech no tylko ktoś spróbuje – od razu jak w domu.
Tata Stanisław, złota rączka i dusza towarzystwa. To on śmiga nad jeziora po rybki, sprawia je z wprawą godną mistrza, a potem wraca i robi surówkę z białej kapusty, co chrupie jak liście jesienią. Bez niego nic by nie działało – od kranu po wędzarkę.
Babcia Irenka, nasza ukochana fryga, czyli babcia-pierogarka. Ma palce stworzone do lepienia – każdy pierożek spod jej ręki to małe dzieło sztuki. Mówi, że farsz trzeba czuć sercem – i chyba ma rację, bo znika pierwszy!
Ciocia Tenia, specjalistka od patelni, królowa smażalni – to ona smaży ryby tak, że śnią się po nocach. Panierka chrupie, środek soczysty, a zapach – mmm! Nawet mewy się zlatują!
Kuzynka Kasia, uśmiech numer jeden w okolicy – przywita Was z takim ciepłem, że zapomnicie, że jesteście gośćmi. Obsłuży, doradzi, opowie, co dziś najlepszego w menu i jeszcze rzuci żarcikiem.
Krzysztof, nasz pomysłowy Dobromir – od rozwiązywania problemów, wymyślania nowinek i dekoracji z patyków, muszelek i wiaderka po śledziach. Jak coś trzeba załatwić – to właśnie on już to załatwia.
No i Szekla, pies Stasia i Jasi, pan i władca przed smażalnią. Leży, pachnie rybą, macha ogonem, a jak trzeba – to i dzieci przypilnuje. Przed smażalnią, na środku drogi – jak przystało na prawdziwego Mazura.